Ajjj... jak ja się miotam! Czytam coś, potem czytam coś innego. Dziś to nagranie z YT jutro całkowicie coś innego. Szukam złotego środka ale bez większych odkryć.
Nie potrafię obecnie rozluźnić się bez prowadzenia przez czyjś głos.
W ogóle to mam jakieś dziwne blokady. Chcę medytować/słuchać nagrań a podczas słuchania wewnętrzny wnerw. Mam ochotę rzucić wszystko i dać sobie spokój. Co za huśtawka .
Ale miałam wczoraj niesamowitą przygodę podczas nagrania. Najpierw włączyłam sobie nagranie "oczyszczanie pola życia", niestety gdzieś w środku do pokoju "wlazł" mąż i całkowicie mnie wybił.
OK. Podejście nr 2. Włączyłam 15 min muzyki "alfa" i zaczęłam odliczać od 300 - jak w metodzie Silvy(btw. robiłam to chyba za wolno, bo nagranie się skończyło a ja byłam na nr 70). Poczułam niesamowite uczucie. Jakbym zapadała się w fotel. Czułam tylko swoje dłonie. Nic i nikt nie było w tym momencie ważne tylko moje odliczanie.
W tym momencie chciałam przetestować metodę, którą kiedyś pewien hipnoterapeuta zastosował na mnie. Zapytałam swojej podświadomości czy mogę zadać pytanie. Jak prawy wskazujący palec się podniesie oznacza TAK, jak lewy NIE.
Nie pomagając i nie sugerując odpowiedzi, dalej licząc zadawałam kolejne pytania.
Dowiedziałam się, że mój problem jest do rozwiązanie ale na pytanie czy już otrzymałam odpowiedź NIE.
wtorek, 26 stycznia 2016
środa, 20 stycznia 2016
Mrowienie dłoni
Dzisiaj spróbowałam słuchać nagrania Ewy May "Uzdrawianie pola życia".
próbuje ostatnio wielu metod i muszę przyznać, że póki co medytacja bez muzyki albo głosu prowadzącego w ogóle mi nie wychodzi. Nie wiem co robić.
Dlatego nie będę się zmuszać i robić niczego na siłę.
Ale wracając do tematu. Pod koniec nagrania poczułam silne mrowienie w dłoniach a najbardziej w dwóch ostatnich palcach. Mrowienie było tak silne, że po skończonym nagraniu nie mogłam zgiąć palców. Co najmniej tak jakbym trzymała dłonie w niewygodnej pozycji i mi "ścierpły" a trzymałam je rozluźnione na kolanach.
Czyżby coś zaczynało ruszać?
próbuje ostatnio wielu metod i muszę przyznać, że póki co medytacja bez muzyki albo głosu prowadzącego w ogóle mi nie wychodzi. Nie wiem co robić.
Dlatego nie będę się zmuszać i robić niczego na siłę.
Ale wracając do tematu. Pod koniec nagrania poczułam silne mrowienie w dłoniach a najbardziej w dwóch ostatnich palcach. Mrowienie było tak silne, że po skończonym nagraniu nie mogłam zgiąć palców. Co najmniej tak jakbym trzymała dłonie w niewygodnej pozycji i mi "ścierpły" a trzymałam je rozluźnione na kolanach.
Czyżby coś zaczynało ruszać?
wtorek, 19 stycznia 2016
Początek.
Czytanie wielu blogów o rozwoju duchowym natchnęło mnie do stworzenia własnego.
Chcę w nim opisywać wszystko co mnie spotkało podczas mojej duchowej podróży w głąb siebie.
Medytacjami i autohipnozą zaczęłam interesować się kiedy na swojej drodze spotkałam problem, którego farmakologia nie potrafiła wyleczyć.
3-4 lata temu zrobiłam rundkę po rożnych specjalistach, psychologach, psychiatrach aż w końcu trafiłam do hipnoterapeuty. Byłam na 2-3 sesjach a potem zrezygnowałam. Byłam zła, że problem na chwilę znikał a potem znów się pojawiał. Odrzuciłam to wszystko na 2-3 lata.
W tym czasie wiele spraw się zmieniło, wiele się zdarzyło ale problem został.
Teraz wiem, że bez pracy "w domu" żadne sesje nie dadzą 100% szans na znalezienie powodu.
Tym razem "coś" we mnie ruszyło i postanowiłam na nowo odkryć korzenie problemu.
Od 9 dni codziennie słucham nagrań relaksacyjnych lub próbuje medytować. Próbuje jest dobrym określeniem bo myśli błądzą wszędzie tylko nie tam gdzie chce :)
Niedziela była przełomowa. Wybrałam się na warsztaty odnalezienia wewnętrznej mocy.
Moc była! I to jaka!!! Podczas jednego z transów energia była tak silna, że kręciło mi się w głowie, było niedobrze i aż piszczało w uszach. Podobno organizm nie jest przyzwyczajony do takiej energii i może tak działać.
Wróciłam naładowana pozytywną energią i postanowieniem dalszego zgłębiania siebie.
Tak naprawdę nie wiem zacząć się chwycić, jest tyle książek, tyle filmików na YT.
Cały czas szukam czegoś dla siebie.
Chcę w nim opisywać wszystko co mnie spotkało podczas mojej duchowej podróży w głąb siebie.
Medytacjami i autohipnozą zaczęłam interesować się kiedy na swojej drodze spotkałam problem, którego farmakologia nie potrafiła wyleczyć.
3-4 lata temu zrobiłam rundkę po rożnych specjalistach, psychologach, psychiatrach aż w końcu trafiłam do hipnoterapeuty. Byłam na 2-3 sesjach a potem zrezygnowałam. Byłam zła, że problem na chwilę znikał a potem znów się pojawiał. Odrzuciłam to wszystko na 2-3 lata.
W tym czasie wiele spraw się zmieniło, wiele się zdarzyło ale problem został.
Teraz wiem, że bez pracy "w domu" żadne sesje nie dadzą 100% szans na znalezienie powodu.
Tym razem "coś" we mnie ruszyło i postanowiłam na nowo odkryć korzenie problemu.
Od 9 dni codziennie słucham nagrań relaksacyjnych lub próbuje medytować. Próbuje jest dobrym określeniem bo myśli błądzą wszędzie tylko nie tam gdzie chce :)
Niedziela była przełomowa. Wybrałam się na warsztaty odnalezienia wewnętrznej mocy.
Moc była! I to jaka!!! Podczas jednego z transów energia była tak silna, że kręciło mi się w głowie, było niedobrze i aż piszczało w uszach. Podobno organizm nie jest przyzwyczajony do takiej energii i może tak działać.
Wróciłam naładowana pozytywną energią i postanowieniem dalszego zgłębiania siebie.
Tak naprawdę nie wiem zacząć się chwycić, jest tyle książek, tyle filmików na YT.
Cały czas szukam czegoś dla siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)