Dzięki rekomendacji Kalisty Sun aplikacji do treningu medytacji oddechu postanowiłam spróbować.
Zaczęłam od podstawowego programu 10 oddechów na minutę w sekwencji 1:2, wydech był 2x dłuższy od wdechu.
Niestety u mnie problemem jest wieczna ciemność przed oczami, próbuje zedrzeć tą zasłonę ale wraca spowrotem. Bardziej skupiam się na odczuciach bo wyobrażanie jest trudne.
Zaskoczyła mnie reakcja ciała. Na początku miałam wrażenie, że kolano prawej nogi wygina mi się w drugą stronę! nie odczuwałam absolutnie żadnego bólu ale uczucie było nieprzyjemne.
Następnie ta sama noga zaczęła podskakiwać (byłam w pozycji półleżącej), drżeć. mrowić.
Ponieważ strasznie mnie to wybijało postanowiłam zablokować stopę drugą nogą, niestety nie udało się ujarzmić mojej kończyny. Ciekawa jestem dzisiejszego treningu.
Druga sprawa która strasznie mnie męczy to czy idę w dobrą stronę, internet pełny jest ludzi którzy pięknie opowiadają o dostatku, przyciąganiu pieniędzy, oczyszczaniu czakr, przebudzeniu. Jestem absolutnie pogubiona w tym. Poszukuje swojego "mistrza" kogoś na kim mogłabym się wzorować , stosować techniki(chociaż z drugiej strony wiem, że każdy idzie swoją ścieżką i trzeba znaleźć swoje techniki) ale nie potrafię nikomu zaufać, Ci ludzie mnie nie przekonują!
Taka osamotniona i zagubiona jestem w tym wszystkim.
wtorek, 28 czerwca 2016
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Sny ach.. te sny
Nie medytuje/silvuje ostatnio dużo i robię to bardzo nieregularnie jednak zaczełam mieć sny które po obudzeniu powodują moją zadumę.
Jeden ze snów:
Leżę na swoim łóżku obok mnie istota pomarańczowa (płonąca, jednak nie paląca niczego wokół), nie patrze na nią ona mówi do mnie, że mój szwagier jest bezpieczny, że jest po dobrej stronie ale za to ze mną jest gorzej, jeszcze tam nie jestem. (Szwagier ma ogromne problemy finansowe, problemy rodzinne. Zdarzyło nam się nie tak dawno rozmawiać o Silvie).
Sen drugi:
Razem z mężem znaleźliśmy skrzynkę która odpowiada na wszystkie pytania (zna przyszłość).
Zadaję jej pytanie czy dane mi będzie mieć jeszcze dzieci - usłyszałam, że urodzę synka ale on umrze po urodzeniu.
Nie chce się za dużo rozwodzić nad tymi snami bo nie potrafię ich rozszyfrować i dowiedzieć się co mnie czeka. nie mniej jednak są to sny tego typu.
Jeden ze snów:
Leżę na swoim łóżku obok mnie istota pomarańczowa (płonąca, jednak nie paląca niczego wokół), nie patrze na nią ona mówi do mnie, że mój szwagier jest bezpieczny, że jest po dobrej stronie ale za to ze mną jest gorzej, jeszcze tam nie jestem. (Szwagier ma ogromne problemy finansowe, problemy rodzinne. Zdarzyło nam się nie tak dawno rozmawiać o Silvie).
Sen drugi:
Razem z mężem znaleźliśmy skrzynkę która odpowiada na wszystkie pytania (zna przyszłość).
Zadaję jej pytanie czy dane mi będzie mieć jeszcze dzieci - usłyszałam, że urodzę synka ale on umrze po urodzeniu.
Nie chce się za dużo rozwodzić nad tymi snami bo nie potrafię ich rozszyfrować i dowiedzieć się co mnie czeka. nie mniej jednak są to sny tego typu.
czwartek, 16 czerwca 2016
Światełko w tunelu.
Zaczęłam marudzić, że nic nie widzę, że nic się nie dzieje a tu jednak coś ruszyło.
W sumie zauważyłam przypadkiem, przemyślałam i faktycznie od dobrego tygodnia jestem niesamowicie spokojna.
Miałam kilka sytuacji nerwowych, wokół mnie ludzie strasznie się denerwowali podkręcając tym samym całą atmosferę a ja? Luzik, bez żadnych nerwów, krzyków, powoli.
Niesamowite ;) Czyli jednak jest światełko w tunelu :)
Ból łopatki nie ustępuje, dodatkowo w poniedziałek okropnie zaczęła boleć mnie głowa, nie pamiętam już kiedy miałam taki ból. Było mi wręcz niedobrze. Szybko wskoczyłam do łóżka, włączyłam dźwięk alfa i zaczęłam odpływać... Przeszło :)
W sumie zauważyłam przypadkiem, przemyślałam i faktycznie od dobrego tygodnia jestem niesamowicie spokojna.
Miałam kilka sytuacji nerwowych, wokół mnie ludzie strasznie się denerwowali podkręcając tym samym całą atmosferę a ja? Luzik, bez żadnych nerwów, krzyków, powoli.
Niesamowite ;) Czyli jednak jest światełko w tunelu :)
Ból łopatki nie ustępuje, dodatkowo w poniedziałek okropnie zaczęła boleć mnie głowa, nie pamiętam już kiedy miałam taki ból. Było mi wręcz niedobrze. Szybko wskoczyłam do łóżka, włączyłam dźwięk alfa i zaczęłam odpływać... Przeszło :)
wtorek, 14 czerwca 2016
Ponowny powrót!
Znów miałam długą przerwę w silvowaniu.
Coś mnie w tej metodzie denerwuje, nie potrafię się wyluzować, opaść. Cały czas moje ciało jest napięte.
Jednak po przeczytaniu wpisu od mojej "Inspiracji" :) znów zasiadałam w łazience do medytacji.
No cóż, powrót po 2 tygodniach jest okropny, nic się nie chciało dziać tak jak tego chciałam.
W laboratorium dalej nie słyszę co mówią do mnie doradcy.
I tak mam wrażenie, że to jest jakieś sztuczne, nieprawdziwe, że to nie ten etap laboratorium, które powinno być. Nieogarniam chaosu jaki tam panuje, panuje tam w większości ciemność. Chce zapalić światło, pach gaśnie. Po takich 30 min jestem wykończona a gdzie tam planowanie własnych celów.
Spotkała mnie też dziwna historia, od kilku miesięcy noszę bransoletkę z kamieniami dla czakr.
Pod koniec maja w niewiadomy dla mnie sposób (wręcz niemożliwy) rozerwały się sznureczki i wypadły 2 kamienie (serca, gardła) . Sznureczki były dość masywne i wyglądały jakby były przecięte a nic z nimi nie robiłam. Kamień serca znalazłam. Na szczęście osoba która mi go zrobiła obiecała naprawić i oczyścić bransoletkę.
Mniej więcej 2 dni po tym zdarzeniu dopadł mnie ból koło lewej łopatki, promieniujący do serca.
Najpierw myślałam, że to po dość intensywnym fitnessie ale ból nie jest związany z ruchem, czasem jest mocniejszy, czasem słabszy, czasem podczas głębszego oddechu a raz przy schylaniu. Strasznie to męczące i drażniące.
Ostatnio łapie mnie zwątpienie :(
Coś mnie w tej metodzie denerwuje, nie potrafię się wyluzować, opaść. Cały czas moje ciało jest napięte.
Jednak po przeczytaniu wpisu od mojej "Inspiracji" :) znów zasiadałam w łazience do medytacji.
No cóż, powrót po 2 tygodniach jest okropny, nic się nie chciało dziać tak jak tego chciałam.
W laboratorium dalej nie słyszę co mówią do mnie doradcy.
I tak mam wrażenie, że to jest jakieś sztuczne, nieprawdziwe, że to nie ten etap laboratorium, które powinno być. Nieogarniam chaosu jaki tam panuje, panuje tam w większości ciemność. Chce zapalić światło, pach gaśnie. Po takich 30 min jestem wykończona a gdzie tam planowanie własnych celów.
Spotkała mnie też dziwna historia, od kilku miesięcy noszę bransoletkę z kamieniami dla czakr.
Pod koniec maja w niewiadomy dla mnie sposób (wręcz niemożliwy) rozerwały się sznureczki i wypadły 2 kamienie (serca, gardła) . Sznureczki były dość masywne i wyglądały jakby były przecięte a nic z nimi nie robiłam. Kamień serca znalazłam. Na szczęście osoba która mi go zrobiła obiecała naprawić i oczyścić bransoletkę.
Mniej więcej 2 dni po tym zdarzeniu dopadł mnie ból koło lewej łopatki, promieniujący do serca.
Najpierw myślałam, że to po dość intensywnym fitnessie ale ból nie jest związany z ruchem, czasem jest mocniejszy, czasem słabszy, czasem podczas głębszego oddechu a raz przy schylaniu. Strasznie to męczące i drażniące.
Ostatnio łapie mnie zwątpienie :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)