Wczoraj podczas pracy zamknęłam na chwilę oczy aby oczy na chwilkę odpoczęły od komputera.
Po kilku głębszych oddechach moim oczom ukazało się oko, otwarte, piękne, z długimi rzęsami.
Obraz widziałam tylko chwilkę, później znów cisza i ciemność.
Z uśmiechem na twarzy powróciłam do pracy.
czwartek, 25 sierpnia 2016
wtorek, 16 sierpnia 2016
Kroniki Akaszy - Relacja
Jednak zaryzykowałam. Ryzyko było opłacalne i to jak.
Mimo, strachu, kroniki pozwoliły mi dowiedzieć się tylko tego co pozwoli mi nie zwariować a zacząć ostrą prace nad sobą!
Nawet nie przypuszczałam, że taka ciekawska dusza ze mnie :)
Dowiedziałam się o swoich dwóch przeszłych życiach. Jedno naprawdę straszne ( z ludzkiego punktu widzenia). Bardzo dużo niewartościowych rzeczy z niego przejęłam.
Drugie za to bardzo wartościowe.
Oczywiście brudu i szlamu z poprzednich żyć kupa! co powoduje, że nie potrafię dotrzeć do Źródła i się z nim połączyć. Energia ucieka ze mną, a podpięte myślokształty dodatkową ją ze mnie wysysają.
Mam zaburzoną pracę czakry korzenia i serca, stracone faset Duszy - bardzo wiele mi to tłumaczy i wyjaśnia.
Całą ta energia dalej mnie trzyma :) Ekscytacja do maksimum. A ma być jeszcze lepiej.
Zadania na 21 dni.
Zaczęłam dzisiaj.
Na pewno będę zdawać relację na bieżąco.
Mimo, strachu, kroniki pozwoliły mi dowiedzieć się tylko tego co pozwoli mi nie zwariować a zacząć ostrą prace nad sobą!
Nawet nie przypuszczałam, że taka ciekawska dusza ze mnie :)
Dowiedziałam się o swoich dwóch przeszłych życiach. Jedno naprawdę straszne ( z ludzkiego punktu widzenia). Bardzo dużo niewartościowych rzeczy z niego przejęłam.
Drugie za to bardzo wartościowe.
Oczywiście brudu i szlamu z poprzednich żyć kupa! co powoduje, że nie potrafię dotrzeć do Źródła i się z nim połączyć. Energia ucieka ze mną, a podpięte myślokształty dodatkową ją ze mnie wysysają.
Mam zaburzoną pracę czakry korzenia i serca, stracone faset Duszy - bardzo wiele mi to tłumaczy i wyjaśnia.
Całą ta energia dalej mnie trzyma :) Ekscytacja do maksimum. A ma być jeszcze lepiej.
Zadania na 21 dni.
Zaczęłam dzisiaj.
Na pewno będę zdawać relację na bieżąco.
czwartek, 11 sierpnia 2016
Pomiar Energii życiowej - Szokujący wynik!
Zaciekawiona tematem pomiaru energii życiowej jaki poruszyła niedawno na swoim blogu Kalista postanowiłam wysłać swoje zdjęcie do zbadania w Edenie.
Wynik jest przerażający 3000 jednostek, co wskazuje, że nie jest dobrze.
Dla przypomnienia:
"Bovis – skala pomiaru biowitalności opracowana przez francuskiego uczonego Antoine Bovisa. Po wieloletnich badaniach ustalił poziom energetyki organizmu zdrowego człowieka, który wynosi przeciętnie 6500 jednostek. Skala Antoine Bovisa sięga od 0 do 10 000 jednostek. Wszystkie wartości powyżej 6500 uważane są za bardzo korzystne i stymulujące. Wykazują ona właściwości uzdrawiające. Natomiast wartości poniżej 6500 wskazują na osłabienie, dysharmonię lub chorobę w ciele człowieka. Poniżej podajemy przykładowe zakresy biowitalnosci człowieka, oparte na badaniach przeprowadzonych przez Leszka Matelę. Wyróżnić możemy następujące zakresy biowitalności człowieka:
a) Od 4 000 do 5 000 – ciężki stan chorobowy
b) Od 5 000 do 5 500 – zaawansowany stan chorobowy
c) Od 5 500 do 5 700 – średniozaawansowany stan chorobowy
d) Od 5 700 do 6 000 – mało zaawansowany stan chorobowy lub stan poprzedzający chorobę
e) Od 6 000 do 6 400 – osłabienie
f) 6 500 – norma
g) Powyżej 6 500 – nadzwyczajna biowitalność"
Obstawiam w sobie dysharomię, ale może to znak też, że warto zrobić badania?
Mocno zaniepokojona zadzwoniłam do ośrodka.
Bardzo sympatyczny Pan wytłumaczył mi, że na wynik wpływa wiele spraw, może byłam zdenerwowana, albo czymś się martwiłam i te energie wokół mnie krążą. Opowiadał o pozytywnym myśleniu, o nie fiksowaniu na punkcie materialnych spraw. O szukaniu prawdziwego ja.
Obiecałam, że będę ćwiczyć, za jakiś czas znów podeślę zdjęcie.
Wynik jest przerażający 3000 jednostek, co wskazuje, że nie jest dobrze.
Dla przypomnienia:
"Bovis – skala pomiaru biowitalności opracowana przez francuskiego uczonego Antoine Bovisa. Po wieloletnich badaniach ustalił poziom energetyki organizmu zdrowego człowieka, który wynosi przeciętnie 6500 jednostek. Skala Antoine Bovisa sięga od 0 do 10 000 jednostek. Wszystkie wartości powyżej 6500 uważane są za bardzo korzystne i stymulujące. Wykazują ona właściwości uzdrawiające. Natomiast wartości poniżej 6500 wskazują na osłabienie, dysharmonię lub chorobę w ciele człowieka. Poniżej podajemy przykładowe zakresy biowitalnosci człowieka, oparte na badaniach przeprowadzonych przez Leszka Matelę. Wyróżnić możemy następujące zakresy biowitalności człowieka:
a) Od 4 000 do 5 000 – ciężki stan chorobowy
b) Od 5 000 do 5 500 – zaawansowany stan chorobowy
c) Od 5 500 do 5 700 – średniozaawansowany stan chorobowy
d) Od 5 700 do 6 000 – mało zaawansowany stan chorobowy lub stan poprzedzający chorobę
e) Od 6 000 do 6 400 – osłabienie
f) 6 500 – norma
g) Powyżej 6 500 – nadzwyczajna biowitalność"
Obstawiam w sobie dysharomię, ale może to znak też, że warto zrobić badania?
Mocno zaniepokojona zadzwoniłam do ośrodka.
Bardzo sympatyczny Pan wytłumaczył mi, że na wynik wpływa wiele spraw, może byłam zdenerwowana, albo czymś się martwiłam i te energie wokół mnie krążą. Opowiadał o pozytywnym myśleniu, o nie fiksowaniu na punkcie materialnych spraw. O szukaniu prawdziwego ja.
Obiecałam, że będę ćwiczyć, za jakiś czas znów podeślę zdjęcie.
wtorek, 9 sierpnia 2016
piątek, 5 sierpnia 2016
Przebłysk intuicji!
Pierwszy raz od dawien dawna poczułam ją i posłuchałam. O kim mówię - o intuicji!
Sprawa błaha. W firmie każdy dział przedzielony jest drzwiami które można otworzyć mając specjalną kartę. Jednak w sekretariacie dziewczyny, widząc nadchodzącą osobę, mają specjalny pilot którym otwierają drzwi.
Wczoraj miałam zanieść kilka ważnych dokumentów. Pomyślałam sobie a nie będę brać karty bo i tak zawsze ktoś tam jest. I nagle BANG! przebłysk - "lepiej weź kartę". Najpierw olałam, jednak będąc już w drzwiach swojego biura postanowiłam się cofnąć i wziąć kartę. Pomyślałam sobie od razu "aha, pewnie nikogo nie będzie". I wiecie co? :) Tak, tak! Nikogo nie było i musiałam otworzyć drzwi kartą. Niby nic a tak mnie to ucieszy, że do końca dnia siedziałam w wielkim uśmiechem :)
Druga sprawa, trafiłam ostatnio na osobę która zajmuje się pomaganiem ludzi za pomocą Kronik Akaszy. Słyszeliście o tym? Jestem bardzo zaintrygowana i grzebie w Internecie w poszukiwaniu wiadomości. Wiem, że mój poziom duchowy nie pozwoliłby mi zajrzeć do swojej księgi. A co jeśli ktoś w moim imieniu by to zrobił.
wtorek, 2 sierpnia 2016
Oczyszczanie, Strach i Słowianie!
Pisałam wczoraj notkę, bardzo emocjonalną, mnóstwo strachu.
Strach, lęk jest ostatnio ze mną wszędzie, czuję go najmocniej w żołądku.
Skąd się wziął? Jestem ostatnio nieznośna dla otoczenia.
Czy ma to związek z transformacjami zachodzącymi we mnie?
Oczyszczam organizm z toksyn i pasożytów, czy to też może mieć związek?
Oczyszczanie idzie całkiem sprawnie, tak naprawdę oprócz zmian w zachowaniu nie odczuwam żadnego dyskomfortu w ciele.
Terapia trwa 6 tygodniu, jestem na końcówce 3 tygodnia.
Mam do zrzucenia ok.8 kg nagromadzonego tłuszczu, ciekawe czy coś uda się zrzucić.
Medytuje ostatnio wraz z programem do treningu oddechu, także moje medytacje są krótkie 15-20 min. Jednak staram się robić to regularnie.
Z następnych poczynionych kroków to chodzenie w sukienkach i spódnicach prawie 2,5 tygodnia.
Celem jest miesiąc a potem zobacze czy coś się zmienia.
Jak już wcześniej pisałam, że dużo czytam i szukam informacji o kulturze słowiańskiej.
Tak naprawdę szukam w sobie kobiecości, utraconej dawno temu.
Po miesiącu noszenia sukienek zdam relację.

Strach, lęk jest ostatnio ze mną wszędzie, czuję go najmocniej w żołądku.
Skąd się wziął? Jestem ostatnio nieznośna dla otoczenia.
Czy ma to związek z transformacjami zachodzącymi we mnie?
Oczyszczam organizm z toksyn i pasożytów, czy to też może mieć związek?
Oczyszczanie idzie całkiem sprawnie, tak naprawdę oprócz zmian w zachowaniu nie odczuwam żadnego dyskomfortu w ciele.
Terapia trwa 6 tygodniu, jestem na końcówce 3 tygodnia.
Mam do zrzucenia ok.8 kg nagromadzonego tłuszczu, ciekawe czy coś uda się zrzucić.
Medytuje ostatnio wraz z programem do treningu oddechu, także moje medytacje są krótkie 15-20 min. Jednak staram się robić to regularnie.
Z następnych poczynionych kroków to chodzenie w sukienkach i spódnicach prawie 2,5 tygodnia.
Celem jest miesiąc a potem zobacze czy coś się zmienia.
Jak już wcześniej pisałam, że dużo czytam i szukam informacji o kulturze słowiańskiej.
Tak naprawdę szukam w sobie kobiecości, utraconej dawno temu.
Po miesiącu noszenia sukienek zdam relację.

poniedziałek, 18 lipca 2016
Kobiecość - powrót do korzeni
Ostatnie posty i wygrzebane artykuły przypomniały mi dlaczego sięgnęłam do Silvy i medytacji.
Kobiecość!
Coś co zagubiłam wiele lat temu.
Teraz czuje się i nawet wyglądam jak babo-chłop.
Na siłę chce udowadniać, że dam radę, że mężczyzna mi nie potrzebny, że to tylko dodatek do prokreacji, lecz nie tędy droga, ale skąd mogłam to wiedzieć wynosząc takie właśnie wzorce z domu?
Widzę wyraźnie jak moje ciało reaguje na tą sytuację, jak chce się oczyścić, wyzbyć wszystkich tych cech.
Czas wrócić do bycia kobietą, bycia sobą, czas katharsis.
Kobiecość!
Coś co zagubiłam wiele lat temu.
Teraz czuje się i nawet wyglądam jak babo-chłop.
Na siłę chce udowadniać, że dam radę, że mężczyzna mi nie potrzebny, że to tylko dodatek do prokreacji, lecz nie tędy droga, ale skąd mogłam to wiedzieć wynosząc takie właśnie wzorce z domu?
Widzę wyraźnie jak moje ciało reaguje na tą sytuację, jak chce się oczyścić, wyzbyć wszystkich tych cech.
Czas wrócić do bycia kobietą, bycia sobą, czas katharsis.
wtorek, 28 czerwca 2016
Trening oddechu - początek treningu z aplikacją
Dzięki rekomendacji Kalisty Sun aplikacji do treningu medytacji oddechu postanowiłam spróbować.
Zaczęłam od podstawowego programu 10 oddechów na minutę w sekwencji 1:2, wydech był 2x dłuższy od wdechu.
Niestety u mnie problemem jest wieczna ciemność przed oczami, próbuje zedrzeć tą zasłonę ale wraca spowrotem. Bardziej skupiam się na odczuciach bo wyobrażanie jest trudne.
Zaskoczyła mnie reakcja ciała. Na początku miałam wrażenie, że kolano prawej nogi wygina mi się w drugą stronę! nie odczuwałam absolutnie żadnego bólu ale uczucie było nieprzyjemne.
Następnie ta sama noga zaczęła podskakiwać (byłam w pozycji półleżącej), drżeć. mrowić.
Ponieważ strasznie mnie to wybijało postanowiłam zablokować stopę drugą nogą, niestety nie udało się ujarzmić mojej kończyny. Ciekawa jestem dzisiejszego treningu.
Druga sprawa która strasznie mnie męczy to czy idę w dobrą stronę, internet pełny jest ludzi którzy pięknie opowiadają o dostatku, przyciąganiu pieniędzy, oczyszczaniu czakr, przebudzeniu. Jestem absolutnie pogubiona w tym. Poszukuje swojego "mistrza" kogoś na kim mogłabym się wzorować , stosować techniki(chociaż z drugiej strony wiem, że każdy idzie swoją ścieżką i trzeba znaleźć swoje techniki) ale nie potrafię nikomu zaufać, Ci ludzie mnie nie przekonują!
Taka osamotniona i zagubiona jestem w tym wszystkim.
Zaczęłam od podstawowego programu 10 oddechów na minutę w sekwencji 1:2, wydech był 2x dłuższy od wdechu.
Niestety u mnie problemem jest wieczna ciemność przed oczami, próbuje zedrzeć tą zasłonę ale wraca spowrotem. Bardziej skupiam się na odczuciach bo wyobrażanie jest trudne.
Zaskoczyła mnie reakcja ciała. Na początku miałam wrażenie, że kolano prawej nogi wygina mi się w drugą stronę! nie odczuwałam absolutnie żadnego bólu ale uczucie było nieprzyjemne.
Następnie ta sama noga zaczęła podskakiwać (byłam w pozycji półleżącej), drżeć. mrowić.
Ponieważ strasznie mnie to wybijało postanowiłam zablokować stopę drugą nogą, niestety nie udało się ujarzmić mojej kończyny. Ciekawa jestem dzisiejszego treningu.
Druga sprawa która strasznie mnie męczy to czy idę w dobrą stronę, internet pełny jest ludzi którzy pięknie opowiadają o dostatku, przyciąganiu pieniędzy, oczyszczaniu czakr, przebudzeniu. Jestem absolutnie pogubiona w tym. Poszukuje swojego "mistrza" kogoś na kim mogłabym się wzorować , stosować techniki(chociaż z drugiej strony wiem, że każdy idzie swoją ścieżką i trzeba znaleźć swoje techniki) ale nie potrafię nikomu zaufać, Ci ludzie mnie nie przekonują!
Taka osamotniona i zagubiona jestem w tym wszystkim.
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Sny ach.. te sny
Nie medytuje/silvuje ostatnio dużo i robię to bardzo nieregularnie jednak zaczełam mieć sny które po obudzeniu powodują moją zadumę.
Jeden ze snów:
Leżę na swoim łóżku obok mnie istota pomarańczowa (płonąca, jednak nie paląca niczego wokół), nie patrze na nią ona mówi do mnie, że mój szwagier jest bezpieczny, że jest po dobrej stronie ale za to ze mną jest gorzej, jeszcze tam nie jestem. (Szwagier ma ogromne problemy finansowe, problemy rodzinne. Zdarzyło nam się nie tak dawno rozmawiać o Silvie).
Sen drugi:
Razem z mężem znaleźliśmy skrzynkę która odpowiada na wszystkie pytania (zna przyszłość).
Zadaję jej pytanie czy dane mi będzie mieć jeszcze dzieci - usłyszałam, że urodzę synka ale on umrze po urodzeniu.
Nie chce się za dużo rozwodzić nad tymi snami bo nie potrafię ich rozszyfrować i dowiedzieć się co mnie czeka. nie mniej jednak są to sny tego typu.
Jeden ze snów:
Leżę na swoim łóżku obok mnie istota pomarańczowa (płonąca, jednak nie paląca niczego wokół), nie patrze na nią ona mówi do mnie, że mój szwagier jest bezpieczny, że jest po dobrej stronie ale za to ze mną jest gorzej, jeszcze tam nie jestem. (Szwagier ma ogromne problemy finansowe, problemy rodzinne. Zdarzyło nam się nie tak dawno rozmawiać o Silvie).
Sen drugi:
Razem z mężem znaleźliśmy skrzynkę która odpowiada na wszystkie pytania (zna przyszłość).
Zadaję jej pytanie czy dane mi będzie mieć jeszcze dzieci - usłyszałam, że urodzę synka ale on umrze po urodzeniu.
Nie chce się za dużo rozwodzić nad tymi snami bo nie potrafię ich rozszyfrować i dowiedzieć się co mnie czeka. nie mniej jednak są to sny tego typu.
czwartek, 16 czerwca 2016
Światełko w tunelu.
Zaczęłam marudzić, że nic nie widzę, że nic się nie dzieje a tu jednak coś ruszyło.
W sumie zauważyłam przypadkiem, przemyślałam i faktycznie od dobrego tygodnia jestem niesamowicie spokojna.
Miałam kilka sytuacji nerwowych, wokół mnie ludzie strasznie się denerwowali podkręcając tym samym całą atmosferę a ja? Luzik, bez żadnych nerwów, krzyków, powoli.
Niesamowite ;) Czyli jednak jest światełko w tunelu :)
Ból łopatki nie ustępuje, dodatkowo w poniedziałek okropnie zaczęła boleć mnie głowa, nie pamiętam już kiedy miałam taki ból. Było mi wręcz niedobrze. Szybko wskoczyłam do łóżka, włączyłam dźwięk alfa i zaczęłam odpływać... Przeszło :)
W sumie zauważyłam przypadkiem, przemyślałam i faktycznie od dobrego tygodnia jestem niesamowicie spokojna.
Miałam kilka sytuacji nerwowych, wokół mnie ludzie strasznie się denerwowali podkręcając tym samym całą atmosferę a ja? Luzik, bez żadnych nerwów, krzyków, powoli.
Niesamowite ;) Czyli jednak jest światełko w tunelu :)
Ból łopatki nie ustępuje, dodatkowo w poniedziałek okropnie zaczęła boleć mnie głowa, nie pamiętam już kiedy miałam taki ból. Było mi wręcz niedobrze. Szybko wskoczyłam do łóżka, włączyłam dźwięk alfa i zaczęłam odpływać... Przeszło :)
wtorek, 14 czerwca 2016
Ponowny powrót!
Znów miałam długą przerwę w silvowaniu.
Coś mnie w tej metodzie denerwuje, nie potrafię się wyluzować, opaść. Cały czas moje ciało jest napięte.
Jednak po przeczytaniu wpisu od mojej "Inspiracji" :) znów zasiadałam w łazience do medytacji.
No cóż, powrót po 2 tygodniach jest okropny, nic się nie chciało dziać tak jak tego chciałam.
W laboratorium dalej nie słyszę co mówią do mnie doradcy.
I tak mam wrażenie, że to jest jakieś sztuczne, nieprawdziwe, że to nie ten etap laboratorium, które powinno być. Nieogarniam chaosu jaki tam panuje, panuje tam w większości ciemność. Chce zapalić światło, pach gaśnie. Po takich 30 min jestem wykończona a gdzie tam planowanie własnych celów.
Spotkała mnie też dziwna historia, od kilku miesięcy noszę bransoletkę z kamieniami dla czakr.
Pod koniec maja w niewiadomy dla mnie sposób (wręcz niemożliwy) rozerwały się sznureczki i wypadły 2 kamienie (serca, gardła) . Sznureczki były dość masywne i wyglądały jakby były przecięte a nic z nimi nie robiłam. Kamień serca znalazłam. Na szczęście osoba która mi go zrobiła obiecała naprawić i oczyścić bransoletkę.
Mniej więcej 2 dni po tym zdarzeniu dopadł mnie ból koło lewej łopatki, promieniujący do serca.
Najpierw myślałam, że to po dość intensywnym fitnessie ale ból nie jest związany z ruchem, czasem jest mocniejszy, czasem słabszy, czasem podczas głębszego oddechu a raz przy schylaniu. Strasznie to męczące i drażniące.
Ostatnio łapie mnie zwątpienie :(
Coś mnie w tej metodzie denerwuje, nie potrafię się wyluzować, opaść. Cały czas moje ciało jest napięte.
Jednak po przeczytaniu wpisu od mojej "Inspiracji" :) znów zasiadałam w łazience do medytacji.
No cóż, powrót po 2 tygodniach jest okropny, nic się nie chciało dziać tak jak tego chciałam.
W laboratorium dalej nie słyszę co mówią do mnie doradcy.
I tak mam wrażenie, że to jest jakieś sztuczne, nieprawdziwe, że to nie ten etap laboratorium, które powinno być. Nieogarniam chaosu jaki tam panuje, panuje tam w większości ciemność. Chce zapalić światło, pach gaśnie. Po takich 30 min jestem wykończona a gdzie tam planowanie własnych celów.
Spotkała mnie też dziwna historia, od kilku miesięcy noszę bransoletkę z kamieniami dla czakr.
Pod koniec maja w niewiadomy dla mnie sposób (wręcz niemożliwy) rozerwały się sznureczki i wypadły 2 kamienie (serca, gardła) . Sznureczki były dość masywne i wyglądały jakby były przecięte a nic z nimi nie robiłam. Kamień serca znalazłam. Na szczęście osoba która mi go zrobiła obiecała naprawić i oczyścić bransoletkę.
Mniej więcej 2 dni po tym zdarzeniu dopadł mnie ból koło lewej łopatki, promieniujący do serca.
Najpierw myślałam, że to po dość intensywnym fitnessie ale ból nie jest związany z ruchem, czasem jest mocniejszy, czasem słabszy, czasem podczas głębszego oddechu a raz przy schylaniu. Strasznie to męczące i drażniące.
Ostatnio łapie mnie zwątpienie :(
poniedziałek, 9 maja 2016
Wrażenia po Silva Intuition System
Mogę powiedzieć tylko jedno WOW!
Co tam się działo! Ile pozytywnej energii! Ile informacji, technik.
Nawet nie myślałam, że będę potrafiła wyczuć dolegliwości innych osób!
Wiem też, jeszcze jedno. Słabiutka ta moja intuicja, a raczej ja ją strasznie zepchnęłam na bok i nie słucham. Teraz z perspektywy czasu widzę, że nie raz dostawałam "znak". Mam nad czym pracować.
W ogóle niesamowite jest jak zmieniły się moje zainteresowania. Przeglądam całkowicie inne strony. Szukam natury, prostoty, minimalizmu. Trafiłam na fajne blogi, ludzi, strony. No dzieje się :)
Co tam się działo! Ile pozytywnej energii! Ile informacji, technik.
Nawet nie myślałam, że będę potrafiła wyczuć dolegliwości innych osób!
Wiem też, jeszcze jedno. Słabiutka ta moja intuicja, a raczej ja ją strasznie zepchnęłam na bok i nie słucham. Teraz z perspektywy czasu widzę, że nie raz dostawałam "znak". Mam nad czym pracować.
W ogóle niesamowite jest jak zmieniły się moje zainteresowania. Przeglądam całkowicie inne strony. Szukam natury, prostoty, minimalizmu. Trafiłam na fajne blogi, ludzi, strony. No dzieje się :)
czwartek, 5 maja 2016
Problemy i Silva Intuition
Trochę mnie nie było ale te moje Silvowanie też było takie sobie, czasem 3x, czasem 1x w tygodniu.
Miałam chwilę, że usiadłam i ogarniała mnie jakaś złość nie potrafiłam się zrelaksować, oczy same się otwierały.
Tydzień temu zmieniłam muzykę.
Póki co wchodzę w alfę za pomocą systemu 3,3,3, 2,2,2 1,1,1 następnie odliczam od 10 do 1 i pojawiam się przed laboratorium. Po wejściu do laboratorium mam pokój z pięknym dużym telewizorem. Tam siadając na czarną skórzaną kanapę wizualizuję sobie 3 swoje cele. Zdobycie klientów, strata wagi i nowy dom. Hmmm... póki co nic się nie ruszyło w tej kwestii.
Następnie przechodzę do pomieszczenia z doradcami. Tutaj jest totalna klapa. Wszędzie bałagan, sterty dziwnych rzeczy. Doradce dalej niemi, chociaż widzę, że ustami ruszają i coś do mnie mówią.
Często biorą mnie pod pachy i zaciągają na taras siadają jeden z prawej drugi z lewej i coś mówią.
Zadaje mnóstwo pytań. Czasem mam wrażenie, że "słyszę" odpowiedź ale nie jestem pewna czy to nie jest odpowiedź "moja", ale słyszę kilka odpowiedzi, sprzecznych. Irytuje mnie to bardzo.
W ogóle jakiś takie poddenerwowanie mnie bierze, chce wszystko szybko w tym laboratorium zrobić, potem orientuje się, że całe ciało mam zaciśnięte i muszę rozluźniać mięśnie.
Totalnie nie wiem co robić aby poprawić moje wizyty w laboratorium.
Poza tym wszystkim póki co nic się nie dzieje.
Wiem, wiem, trzeba cierpliwości ale chociaż odrobinę zobaczyć, doświadczyć. No nic, widocznie nie jestem gotowa.
Z tego wszystkiego postanowiłam znów wybrać się na kurs. Tym razem Silva Intuiton.
Może to pozwoli mi ogarnąć ten harmider i zaprowadzić harmonię.
Miałam chwilę, że usiadłam i ogarniała mnie jakaś złość nie potrafiłam się zrelaksować, oczy same się otwierały.
Tydzień temu zmieniłam muzykę.
Póki co wchodzę w alfę za pomocą systemu 3,3,3, 2,2,2 1,1,1 następnie odliczam od 10 do 1 i pojawiam się przed laboratorium. Po wejściu do laboratorium mam pokój z pięknym dużym telewizorem. Tam siadając na czarną skórzaną kanapę wizualizuję sobie 3 swoje cele. Zdobycie klientów, strata wagi i nowy dom. Hmmm... póki co nic się nie ruszyło w tej kwestii.
Następnie przechodzę do pomieszczenia z doradcami. Tutaj jest totalna klapa. Wszędzie bałagan, sterty dziwnych rzeczy. Doradce dalej niemi, chociaż widzę, że ustami ruszają i coś do mnie mówią.
Często biorą mnie pod pachy i zaciągają na taras siadają jeden z prawej drugi z lewej i coś mówią.
Zadaje mnóstwo pytań. Czasem mam wrażenie, że "słyszę" odpowiedź ale nie jestem pewna czy to nie jest odpowiedź "moja", ale słyszę kilka odpowiedzi, sprzecznych. Irytuje mnie to bardzo.
W ogóle jakiś takie poddenerwowanie mnie bierze, chce wszystko szybko w tym laboratorium zrobić, potem orientuje się, że całe ciało mam zaciśnięte i muszę rozluźniać mięśnie.
Totalnie nie wiem co robić aby poprawić moje wizyty w laboratorium.
Poza tym wszystkim póki co nic się nie dzieje.
Wiem, wiem, trzeba cierpliwości ale chociaż odrobinę zobaczyć, doświadczyć. No nic, widocznie nie jestem gotowa.
Z tego wszystkiego postanowiłam znów wybrać się na kurs. Tym razem Silva Intuiton.
Może to pozwoli mi ogarnąć ten harmider i zaprowadzić harmonię.
czwartek, 31 marca 2016
Nowy kierunek w życiu!
Silva, medytacje, nagrania relaksacyjne, książki, filmy na YT to wszystko pcha mnie w całkowicie innej miejsca w internecie niż te standardowe dotychczas odwiedzane.
Szukam natury, prostoty, chce wrócić do korzeni.
Ostatnio jestem zainspirowana kobiecością i całą naszą kobiecą energią.
Czytam jak szalona o tym jak ważne są włosy, jak pozytywnie wpływa noszenie sukienek.
Podrzucę tutaj tekst, dzięki któremu całkiem inaczej patrzę na spodnie :) Nawet dziś do biura wybrałam się w sukience. JEST MOC!
http://michalxl600.blogspot.com/2015/07/rok-bez-spodni-rok-cudow-i-nowych.html
Szukam natury, prostoty, chce wrócić do korzeni.
Ostatnio jestem zainspirowana kobiecością i całą naszą kobiecą energią.
Czytam jak szalona o tym jak ważne są włosy, jak pozytywnie wpływa noszenie sukienek.
Podrzucę tutaj tekst, dzięki któremu całkiem inaczej patrzę na spodnie :) Nawet dziś do biura wybrałam się w sukience. JEST MOC!
http://michalxl600.blogspot.com/2015/07/rok-bez-spodni-rok-cudow-i-nowych.html
środa, 30 marca 2016
Pierwsze leczenie w laboratorium.
Ostatnie kilka dni był bezSilvowe ze względu na wyjazd i brak możliwości ukrycia się przed domownikami:) ale od dzisiaj znów zaczynam.
W piątek bardzo mocno pracowałam w laboratorium całe 30 min poświęciłam na 2 osobach i jeszcze wieczorem 15 min dla pewności ;)
Mam dwie osoby którym bardzo chciałam pomóc - koleżanka w początkowej ciąży z zatorowością płucną (leży w szpitalu pod heparyną i walczy o swoje i maluszka życie) oraz córeczka tu sprawa nie jest taka oczywista, ale ze względu na wiele komentarzy, że może ma problemy z hormonami wzrostu też postanowiłam zawalczyć.
Koleżance ostro przeczyściłąm zatkane tętnice, co dziwne patrząc na nią widziałam po jednej stronie więcej błyszczących punktów (potem okazało się, że tam miała większą zatorowość). Pozbyłam się tych świecących punktów, potem dałam jej jeszcze specjalne pastylki rozpuszczające skrzepy i dodające wigoru i siły.
Córeczkę zamknęłam w kapsule "wzrostu", tam dałam jej chrupeczki dzięki którym będzie rosła, dodatkowo wstawiłam tam ekran na którym puszczam jej same edukacyjne programy i dodatkowo edukuje się ;)
Sobota, niedziela, poniedziałek i wtorek bez medytacji.
I co?
Wczoraj rozmawiałam z koleżanką i dowiedziałam się, że w piątek okropnie się czuła, myślała, że jej się pogarsza ale przeszło i w sobotę odżyła, obecnie czuje się świetnie a lekarz prowadzący przeciera oczy ze zdumienia, że tak szybko dochodzi do siebie.
Córeczka - dzisiaj postanowiłam ją zmierzyć i w zależności od tego jak stanie jest 0,5-1 cm więcej.
Poprzednio mierzyłam ją kilkanaście razy i cały czas cyfra była ta sama, dzisiaj tez długo stałyśmy pod ścianą bo nie mogłam uwierzyć.
Chcę wierzyć, że pomogłam w tych sprawach. Nad córeczką jeszcze troszkę popracuję, a koleżankę będę dalej wspierać.
W piątek bardzo mocno pracowałam w laboratorium całe 30 min poświęciłam na 2 osobach i jeszcze wieczorem 15 min dla pewności ;)
Mam dwie osoby którym bardzo chciałam pomóc - koleżanka w początkowej ciąży z zatorowością płucną (leży w szpitalu pod heparyną i walczy o swoje i maluszka życie) oraz córeczka tu sprawa nie jest taka oczywista, ale ze względu na wiele komentarzy, że może ma problemy z hormonami wzrostu też postanowiłam zawalczyć.
Koleżance ostro przeczyściłąm zatkane tętnice, co dziwne patrząc na nią widziałam po jednej stronie więcej błyszczących punktów (potem okazało się, że tam miała większą zatorowość). Pozbyłam się tych świecących punktów, potem dałam jej jeszcze specjalne pastylki rozpuszczające skrzepy i dodające wigoru i siły.
Córeczkę zamknęłam w kapsule "wzrostu", tam dałam jej chrupeczki dzięki którym będzie rosła, dodatkowo wstawiłam tam ekran na którym puszczam jej same edukacyjne programy i dodatkowo edukuje się ;)
Sobota, niedziela, poniedziałek i wtorek bez medytacji.
I co?
Wczoraj rozmawiałam z koleżanką i dowiedziałam się, że w piątek okropnie się czuła, myślała, że jej się pogarsza ale przeszło i w sobotę odżyła, obecnie czuje się świetnie a lekarz prowadzący przeciera oczy ze zdumienia, że tak szybko dochodzi do siebie.
Córeczka - dzisiaj postanowiłam ją zmierzyć i w zależności od tego jak stanie jest 0,5-1 cm więcej.
Poprzednio mierzyłam ją kilkanaście razy i cały czas cyfra była ta sama, dzisiaj tez długo stałyśmy pod ścianą bo nie mogłam uwierzyć.
Chcę wierzyć, że pomogłam w tych sprawach. Nad córeczką jeszcze troszkę popracuję, a koleżankę będę dalej wspierać.
wtorek, 22 marca 2016
Wrażenia po SIlvie
12-13.03 odbyłam kurs Silva Life Style niesamowite dwa dni.
Początek był słaby bo przeddzień kursu złapała mnie straszna jelitówka i nawet przemknęło mi przez myśl żeby zrezygnować, ale zaraz potem pomyślałam sobie, że nie mogę się poddać i dać satysfakcję siłom, które nie chciały mnie na tym kursie.
Bardzo cieszę się, że mogłam poznać tyle ciekawych osób, technik i możliwości umysłu.
Dalej czuję lekki niedosyt związany z laboratorium. I nie wiem czy tak jak jest, jest ok.
Największe problemy sprawia mi wizualizacja, często widzę czerń a bardziej odczuwam sytuację.
Ciężko mi było zaprojektować laboratorium, często obraz mi skacze, kręci się, zmienia i nie mogę nad nim zapanować. Tak jest też z doradcami i osobami przebywającymi w laboratorium, nie słuchają mnie wchodza, wychodzą, szum. No i np. mam tak, że doradca w laboratorium mówi do mnie coś co pomyślałam sobie będąc w stanie beta. Mam wrażenie, że narzucam im to co mają powiedzieć.
Czy to narzucanie można zlikwidować?
No i teraz czy ja na pewno wchodzę dostatecznie głęboko?
Moja intuicja jest na baaardzo niskim poziomie, wychodzi, że praktycznie w ogóle jej nie słucham.
Chciałam uzdrowić mamę po operacji ręki , potem koleżankę z ale nie dają się. Ja w ogóle nie widziałam żądnego problemu w nich. Nic kompletnie.
Cieszę się z tego co wiem ale z drugiej strony zmartwił mnie ten chaos...
Początek był słaby bo przeddzień kursu złapała mnie straszna jelitówka i nawet przemknęło mi przez myśl żeby zrezygnować, ale zaraz potem pomyślałam sobie, że nie mogę się poddać i dać satysfakcję siłom, które nie chciały mnie na tym kursie.
Bardzo cieszę się, że mogłam poznać tyle ciekawych osób, technik i możliwości umysłu.
Dalej czuję lekki niedosyt związany z laboratorium. I nie wiem czy tak jak jest, jest ok.
Największe problemy sprawia mi wizualizacja, często widzę czerń a bardziej odczuwam sytuację.
Ciężko mi było zaprojektować laboratorium, często obraz mi skacze, kręci się, zmienia i nie mogę nad nim zapanować. Tak jest też z doradcami i osobami przebywającymi w laboratorium, nie słuchają mnie wchodza, wychodzą, szum. No i np. mam tak, że doradca w laboratorium mówi do mnie coś co pomyślałam sobie będąc w stanie beta. Mam wrażenie, że narzucam im to co mają powiedzieć.
Czy to narzucanie można zlikwidować?
No i teraz czy ja na pewno wchodzę dostatecznie głęboko?
Moja intuicja jest na baaardzo niskim poziomie, wychodzi, że praktycznie w ogóle jej nie słucham.
Chciałam uzdrowić mamę po operacji ręki , potem koleżankę z ale nie dają się. Ja w ogóle nie widziałam żądnego problemu w nich. Nic kompletnie.
Cieszę się z tego co wiem ale z drugiej strony zmartwił mnie ten chaos...
piątek, 19 lutego 2016
Silva
Kurs Opłacony!! :D
12-13.03 będę się zapoznawała z Silvą :)
Co u mnie? Marnie.
Jakaś wewnętrzna siła, myśl odgania mnie od nagrań! Medytacji w ogóle ostatnio nie próbuje, skupiała,m się na nagraniach relaksujących lub oczyszczających czakry.
Wszystko stanęło całkowicie w miejscu, ta siłą jest tak potężna, że uda jej się bardzo dobrze zniechęcić mnie do praktyki :(
Spróbuje znów dziś spokojnei usiąść w mojej łazience i skoncentrować się.
Nie tak dawno myślałam sobie, że potrafię pracować w stresie, ze jestem ponad to, że już wiem jak z tym walczyć i co? Okazało się, że cały czas jestem napięta jak struna, nie potrafię wyluzować. Wystarczyła jedna sytuacja a ja wpadłam w taki rezonans, że nie potrafiłam przywołać się do porządku. Dało mi to dużo do myślenia.
Dziewczyna bierz się za siebie!!!!
12-13.03 będę się zapoznawała z Silvą :)
Co u mnie? Marnie.
Jakaś wewnętrzna siła, myśl odgania mnie od nagrań! Medytacji w ogóle ostatnio nie próbuje, skupiała,m się na nagraniach relaksujących lub oczyszczających czakry.
Wszystko stanęło całkowicie w miejscu, ta siłą jest tak potężna, że uda jej się bardzo dobrze zniechęcić mnie do praktyki :(
Spróbuje znów dziś spokojnei usiąść w mojej łazience i skoncentrować się.
Nie tak dawno myślałam sobie, że potrafię pracować w stresie, ze jestem ponad to, że już wiem jak z tym walczyć i co? Okazało się, że cały czas jestem napięta jak struna, nie potrafię wyluzować. Wystarczyła jedna sytuacja a ja wpadłam w taki rezonans, że nie potrafiłam przywołać się do porządku. Dało mi to dużo do myślenia.
Dziewczyna bierz się za siebie!!!!
poniedziałek, 8 lutego 2016
Coś się dzieje!
Już spisywałam dzień na straty a tu "nagle" zaczęło się dziać :)
"Dziwnym przypadkiem" otrzymałam 2 telefony z prośbą o przedstawienie oferty + dostałam odpowiedź na długo oczekiwanego maila.
Przypominając sobie te przypadki przed snem uśmiechałam się sama do siebie :)
Coś zaczyna się dziać! :)
"Dziwnym przypadkiem" otrzymałam 2 telefony z prośbą o przedstawienie oferty + dostałam odpowiedź na długo oczekiwanego maila.
Przypominając sobie te przypadki przed snem uśmiechałam się sama do siebie :)
Coś zaczyna się dziać! :)
czwartek, 4 lutego 2016
Stoję w miejscu...
Nie jest łatwo...
Wieczorem bywam tak zmęczona, że nie jestem w stanie wytrzymać nawet 15 min nagrań.
W dodatku ciężko mi znaleźć odpowiednie miejsce do prób medytacji, ostatnio zamykam się w łazience i tam próbuje się oderwać.
Dalej mam mętlik, nie wiem czego chcę, raz myślę o oczyszczaniu czakr, ale nie wiem które mam zablokowane, raz słucham nagrań relaksacyjnych, raz samej muzyki z falami alfa.
Cudowne odpłynięcie już nie wróciło, zastanawia mnie co to było. Alfa, Theta?
Trwało chwilę ale było tak cudowne.
Od tego czasu nie wpadłam w głębszy trans, ciągle wybija mnie każdy szelest, każdy dźwięk.
Na dodatek kłopoty małżeńskie, które nie wiadomo czy nie skończą się rozstaniem.
Można to wszystko naprawić medytując? Można zmienić świat zewnętrzny nagraniami?
Stoję w miejscu...
Wieczorem bywam tak zmęczona, że nie jestem w stanie wytrzymać nawet 15 min nagrań.
W dodatku ciężko mi znaleźć odpowiednie miejsce do prób medytacji, ostatnio zamykam się w łazience i tam próbuje się oderwać.
Dalej mam mętlik, nie wiem czego chcę, raz myślę o oczyszczaniu czakr, ale nie wiem które mam zablokowane, raz słucham nagrań relaksacyjnych, raz samej muzyki z falami alfa.
Cudowne odpłynięcie już nie wróciło, zastanawia mnie co to było. Alfa, Theta?
Trwało chwilę ale było tak cudowne.
Od tego czasu nie wpadłam w głębszy trans, ciągle wybija mnie każdy szelest, każdy dźwięk.
Na dodatek kłopoty małżeńskie, które nie wiadomo czy nie skończą się rozstaniem.
Można to wszystko naprawić medytując? Można zmienić świat zewnętrzny nagraniami?
Stoję w miejscu...
poniedziałek, 1 lutego 2016
Podsumowanie styczeń 2016
Nie potrafię znów wejść w ten cudowny stan błogości. Mam wrażenie, że im bardziej chcę tym bardziej nie mogę.
W ogóle ostatnio moje "sesje" są jakieś słabe. Myślami odpływam gdzieś daleko, nie potrafię się skupić, przysypiam. Mimo, że nagrania są z lektorami.
Póki co na 21 dni słuchałam nagrań relaksayjno-medytacyjnych 17 razy, chyba nie taki zły wynik.
Dodatkowo jak mam możliwość słucham w pracy nagrań z falami alfa - może coś "ruszy".
Czy coś się zaczyna dziać? chyba nie... a może ja tego jeszcze nie dostrzegam?
Chociaż ostatnio zdarzyło się kilka rzeczy po których pomyślałam - "dziwny zbieg okoliczności".
Zauważam, że jestem bardzo zasklepiona w swoich przekonaniach, myślach.
Chce z tym pracować.
Jestem na 90% zdecydowana na kurs Silvy, który odbędzie się w marcu.
W ogóle ostatnio moje "sesje" są jakieś słabe. Myślami odpływam gdzieś daleko, nie potrafię się skupić, przysypiam. Mimo, że nagrania są z lektorami.
Póki co na 21 dni słuchałam nagrań relaksayjno-medytacyjnych 17 razy, chyba nie taki zły wynik.
Dodatkowo jak mam możliwość słucham w pracy nagrań z falami alfa - może coś "ruszy".
Czy coś się zaczyna dziać? chyba nie... a może ja tego jeszcze nie dostrzegam?
Chociaż ostatnio zdarzyło się kilka rzeczy po których pomyślałam - "dziwny zbieg okoliczności".
Zauważam, że jestem bardzo zasklepiona w swoich przekonaniach, myślach.
Chce z tym pracować.
Jestem na 90% zdecydowana na kurs Silvy, który odbędzie się w marcu.
wtorek, 26 stycznia 2016
Podświadomość
Ajjj... jak ja się miotam! Czytam coś, potem czytam coś innego. Dziś to nagranie z YT jutro całkowicie coś innego. Szukam złotego środka ale bez większych odkryć.
Nie potrafię obecnie rozluźnić się bez prowadzenia przez czyjś głos.
W ogóle to mam jakieś dziwne blokady. Chcę medytować/słuchać nagrań a podczas słuchania wewnętrzny wnerw. Mam ochotę rzucić wszystko i dać sobie spokój. Co za huśtawka .
Ale miałam wczoraj niesamowitą przygodę podczas nagrania. Najpierw włączyłam sobie nagranie "oczyszczanie pola życia", niestety gdzieś w środku do pokoju "wlazł" mąż i całkowicie mnie wybił.
OK. Podejście nr 2. Włączyłam 15 min muzyki "alfa" i zaczęłam odliczać od 300 - jak w metodzie Silvy(btw. robiłam to chyba za wolno, bo nagranie się skończyło a ja byłam na nr 70). Poczułam niesamowite uczucie. Jakbym zapadała się w fotel. Czułam tylko swoje dłonie. Nic i nikt nie było w tym momencie ważne tylko moje odliczanie.
W tym momencie chciałam przetestować metodę, którą kiedyś pewien hipnoterapeuta zastosował na mnie. Zapytałam swojej podświadomości czy mogę zadać pytanie. Jak prawy wskazujący palec się podniesie oznacza TAK, jak lewy NIE.
Nie pomagając i nie sugerując odpowiedzi, dalej licząc zadawałam kolejne pytania.
Dowiedziałam się, że mój problem jest do rozwiązanie ale na pytanie czy już otrzymałam odpowiedź NIE.
Nie potrafię obecnie rozluźnić się bez prowadzenia przez czyjś głos.
W ogóle to mam jakieś dziwne blokady. Chcę medytować/słuchać nagrań a podczas słuchania wewnętrzny wnerw. Mam ochotę rzucić wszystko i dać sobie spokój. Co za huśtawka .
Ale miałam wczoraj niesamowitą przygodę podczas nagrania. Najpierw włączyłam sobie nagranie "oczyszczanie pola życia", niestety gdzieś w środku do pokoju "wlazł" mąż i całkowicie mnie wybił.
OK. Podejście nr 2. Włączyłam 15 min muzyki "alfa" i zaczęłam odliczać od 300 - jak w metodzie Silvy(btw. robiłam to chyba za wolno, bo nagranie się skończyło a ja byłam na nr 70). Poczułam niesamowite uczucie. Jakbym zapadała się w fotel. Czułam tylko swoje dłonie. Nic i nikt nie było w tym momencie ważne tylko moje odliczanie.
W tym momencie chciałam przetestować metodę, którą kiedyś pewien hipnoterapeuta zastosował na mnie. Zapytałam swojej podświadomości czy mogę zadać pytanie. Jak prawy wskazujący palec się podniesie oznacza TAK, jak lewy NIE.
Nie pomagając i nie sugerując odpowiedzi, dalej licząc zadawałam kolejne pytania.
Dowiedziałam się, że mój problem jest do rozwiązanie ale na pytanie czy już otrzymałam odpowiedź NIE.
środa, 20 stycznia 2016
Mrowienie dłoni
Dzisiaj spróbowałam słuchać nagrania Ewy May "Uzdrawianie pola życia".
próbuje ostatnio wielu metod i muszę przyznać, że póki co medytacja bez muzyki albo głosu prowadzącego w ogóle mi nie wychodzi. Nie wiem co robić.
Dlatego nie będę się zmuszać i robić niczego na siłę.
Ale wracając do tematu. Pod koniec nagrania poczułam silne mrowienie w dłoniach a najbardziej w dwóch ostatnich palcach. Mrowienie było tak silne, że po skończonym nagraniu nie mogłam zgiąć palców. Co najmniej tak jakbym trzymała dłonie w niewygodnej pozycji i mi "ścierpły" a trzymałam je rozluźnione na kolanach.
Czyżby coś zaczynało ruszać?
próbuje ostatnio wielu metod i muszę przyznać, że póki co medytacja bez muzyki albo głosu prowadzącego w ogóle mi nie wychodzi. Nie wiem co robić.
Dlatego nie będę się zmuszać i robić niczego na siłę.
Ale wracając do tematu. Pod koniec nagrania poczułam silne mrowienie w dłoniach a najbardziej w dwóch ostatnich palcach. Mrowienie było tak silne, że po skończonym nagraniu nie mogłam zgiąć palców. Co najmniej tak jakbym trzymała dłonie w niewygodnej pozycji i mi "ścierpły" a trzymałam je rozluźnione na kolanach.
Czyżby coś zaczynało ruszać?
wtorek, 19 stycznia 2016
Początek.
Czytanie wielu blogów o rozwoju duchowym natchnęło mnie do stworzenia własnego.
Chcę w nim opisywać wszystko co mnie spotkało podczas mojej duchowej podróży w głąb siebie.
Medytacjami i autohipnozą zaczęłam interesować się kiedy na swojej drodze spotkałam problem, którego farmakologia nie potrafiła wyleczyć.
3-4 lata temu zrobiłam rundkę po rożnych specjalistach, psychologach, psychiatrach aż w końcu trafiłam do hipnoterapeuty. Byłam na 2-3 sesjach a potem zrezygnowałam. Byłam zła, że problem na chwilę znikał a potem znów się pojawiał. Odrzuciłam to wszystko na 2-3 lata.
W tym czasie wiele spraw się zmieniło, wiele się zdarzyło ale problem został.
Teraz wiem, że bez pracy "w domu" żadne sesje nie dadzą 100% szans na znalezienie powodu.
Tym razem "coś" we mnie ruszyło i postanowiłam na nowo odkryć korzenie problemu.
Od 9 dni codziennie słucham nagrań relaksacyjnych lub próbuje medytować. Próbuje jest dobrym określeniem bo myśli błądzą wszędzie tylko nie tam gdzie chce :)
Niedziela była przełomowa. Wybrałam się na warsztaty odnalezienia wewnętrznej mocy.
Moc była! I to jaka!!! Podczas jednego z transów energia była tak silna, że kręciło mi się w głowie, było niedobrze i aż piszczało w uszach. Podobno organizm nie jest przyzwyczajony do takiej energii i może tak działać.
Wróciłam naładowana pozytywną energią i postanowieniem dalszego zgłębiania siebie.
Tak naprawdę nie wiem zacząć się chwycić, jest tyle książek, tyle filmików na YT.
Cały czas szukam czegoś dla siebie.
Chcę w nim opisywać wszystko co mnie spotkało podczas mojej duchowej podróży w głąb siebie.
Medytacjami i autohipnozą zaczęłam interesować się kiedy na swojej drodze spotkałam problem, którego farmakologia nie potrafiła wyleczyć.
3-4 lata temu zrobiłam rundkę po rożnych specjalistach, psychologach, psychiatrach aż w końcu trafiłam do hipnoterapeuty. Byłam na 2-3 sesjach a potem zrezygnowałam. Byłam zła, że problem na chwilę znikał a potem znów się pojawiał. Odrzuciłam to wszystko na 2-3 lata.
W tym czasie wiele spraw się zmieniło, wiele się zdarzyło ale problem został.
Teraz wiem, że bez pracy "w domu" żadne sesje nie dadzą 100% szans na znalezienie powodu.
Tym razem "coś" we mnie ruszyło i postanowiłam na nowo odkryć korzenie problemu.
Od 9 dni codziennie słucham nagrań relaksacyjnych lub próbuje medytować. Próbuje jest dobrym określeniem bo myśli błądzą wszędzie tylko nie tam gdzie chce :)
Niedziela była przełomowa. Wybrałam się na warsztaty odnalezienia wewnętrznej mocy.
Moc była! I to jaka!!! Podczas jednego z transów energia była tak silna, że kręciło mi się w głowie, było niedobrze i aż piszczało w uszach. Podobno organizm nie jest przyzwyczajony do takiej energii i może tak działać.
Wróciłam naładowana pozytywną energią i postanowieniem dalszego zgłębiania siebie.
Tak naprawdę nie wiem zacząć się chwycić, jest tyle książek, tyle filmików na YT.
Cały czas szukam czegoś dla siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


