12-13.03 odbyłam kurs Silva Life Style niesamowite dwa dni.
Początek był słaby bo przeddzień kursu złapała mnie straszna jelitówka i nawet przemknęło mi przez myśl żeby zrezygnować, ale zaraz potem pomyślałam sobie, że nie mogę się poddać i dać satysfakcję siłom, które nie chciały mnie na tym kursie.
Bardzo cieszę się, że mogłam poznać tyle ciekawych osób, technik i możliwości umysłu.
Dalej czuję lekki niedosyt związany z laboratorium. I nie wiem czy tak jak jest, jest ok.
Największe problemy sprawia mi wizualizacja, często widzę czerń a bardziej odczuwam sytuację.
Ciężko mi było zaprojektować laboratorium, często obraz mi skacze, kręci się, zmienia i nie mogę nad nim zapanować. Tak jest też z doradcami i osobami przebywającymi w laboratorium, nie słuchają mnie wchodza, wychodzą, szum. No i np. mam tak, że doradca w laboratorium mówi do mnie coś co pomyślałam sobie będąc w stanie beta. Mam wrażenie, że narzucam im to co mają powiedzieć.
Czy to narzucanie można zlikwidować?
No i teraz czy ja na pewno wchodzę dostatecznie głęboko?
Moja intuicja jest na baaardzo niskim poziomie, wychodzi, że praktycznie w ogóle jej nie słucham.
Chciałam uzdrowić mamę po operacji ręki , potem koleżankę z ale nie dają się. Ja w ogóle nie widziałam żądnego problemu w nich. Nic kompletnie.
Cieszę się z tego co wiem ale z drugiej strony zmartwił mnie ten chaos...
Fajnie że byłaś :) ale z tym uzdrawianiem to wcale nie tak prosto, mi sie też póki co nie udało pomóc tacie tą metodą. Dlatego poszłam na reiki.
OdpowiedzUsuńNo chyba póki co nie będę sięspinać z ym uzdrawianiem a skupie się na wizualizacjach i ogarnięciu chaosu.
OdpowiedzUsuńCo musiało się stać że uwierzyły Panie w to wszystko? Życzę spokojnych i radosnych świąt http://madrzej.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPaulina poczytaj, popatrz zobacz czy to jest dla Ciebie :)
OdpowiedzUsuńNo i polecam kurs Silvy ;)